BMW 750d xDrive

Kiedy sedan staje się luksusową limuzyną z dużym, sportowym pazurem
Seria 7 to najwyższa półka samochodowej klasy premium w gamie BMW. I nie ma co się dziwić, że konkuruje z Audi A8, Lexusem LS czy Mercedesem S-Klasą. Prezentuje się naprawdę dobrze i moim zdaniem niczym pod względem wyglądu nie odstaje od rywali.
Miałam przyjemność jeździć cały weekend usportowioną wersją. 400 koni mechanicznych schowanych w 3 litrowym silniku diesla. Sportowy układ hamulcowy M zapożyczony od wyczynowych braci. Czytając specyfikację domyślałam się, że nie jest to zwykła limuzyna. Zastanawiałam się tylko czy jest to limuzyna z odrobiną sportowego charakteru, czy sportowy samochód z odrobiną limuzyny? Wiedziałam natomiast, iż nie mam co nastawiać się na dźwięk silnika, bo niestety pochodził on z głośników i był generowany sztucznie. Ach te dzisiejsze normy i oszczędności…
Kiedy podjechałam pod salon stała na samym końcu parkingu. Wypucowana, błyszcząca. W dodatku w najlepszym (dla mnie) możliwym kolorze – czarnym. Z daleka dostrzegłam laserowe przednie reflektory, po niebieskich akcentach umieszczonych w światłach, a także duże, czarne nerki. Atrapa chłodnicy, tzw. „nerki” są aż o ok. 40% większe, niż przed liftem. Taka zmiana spowodowała bardzo dużo zmian, którym musieli sprostać styliści. W modelu G11 – bo tak nazywa się wersja poliftingowa – zamontowano inny zderzak, błotniki, maskę i przednie światła. Podobało mi się, że wszystko było czarne, nigdzie nie było żadnego srebrnego akcentu. Już z zewnątrz można było dostrzec pakiet sportowy M.

Co wspólnego ma Ghost z serią 7?
Dużo. Powiedziałabym, że nawet bardzo. Otóż Rolls-Royce należy do BMW, a model Ghost ma wiele wspólnego z serią 7. Podobieństw można by szukać chociażby w zawieszeniu. Wiadomo, że marka Rolls-Royce, to zupełnie inna bajka i wszystko w nim jest na najwyższym poziomie, nawet prowadzenie. Dlatego cieszę się, że oba samochody są zaprojektowane na tej samej platformie F01. Jadąc BMW miałam wrażenie, że każda droga dzięki poprawionemu zawieszeniu jest równa jak stół. Dodatkowo, do wszystkich modeli Ghost trafił system iDrive. W trybie Comfort naprawdę można poczuć się jak w modelu Ghost.
Wewnątrz również nie odbiega komfortem od Brytyjczyka, co na pewno ucieszy klientów BMW. Rolls-Royce kosztuje około półtora miliona, a przymierzany przeze mnie model BMW ok. 750 tysięcy zł. Skórzana tapicerka ma jeszcze więcej finezyjnych przeszyć. Podoba mi się automatyczne domykanie każdych drzwi. Jest to naprawdę duży komfort, ponieważ drzwi domkną się same, praktycznie bezszelestnie. Nie trzeba się martwić, że pasażerowie albo nie domkną, albo – nie daj Boże – trzasną. Chociaż mając takie auto, to najczęściej kierowca będzie otwierał drzwi i zamykał, a on powinien mieć w tym wprawę.
Tylna kanapa również wyposażona jest w funkcje masażu, podgrzewania czy wentylowania foteli. W podłokietniku na środku schowano tablet, by podróż dla pasażerów upłynęła jeszcze bardziej komfortowo. W drzwiach obok przycisków do otwierania szyb umieszczono przycisk do opuszczania/podnoszenia rolet. Dzięki temu pasażerowie mogą całkowicie odciąć się od świata zewnętrznego.

To jak to w końcu z tym trybem Sport?
Jadąc nią po mieście praktycznie w ogóle jej nie słyszałam. Sunęła grzecznie po pasie tłumiąc bardzo dobrze najmniejsze nawet nierówności. W zamontowanym w przedniej szybie wyświetlaczu Head-Up widziałam wszystko, co powinnam (aktualną prędkość, ograniczenia, różne ostrzeżenia). Nie wiem dlaczego, ale stojąc pierwsza na światłach auta dookoła mnie startowały jak na wyścigach drag race. Być może przyczyną tego był jej kolor i czarne tylne szyby. Wcisnęłam więcej gazu, by zobaczyć jak będzie przyspieszać w trybie Comfort i muszę przyznać, że żwawo zbiera swój prawie dwutonowy tyłek.
Wybierając tryb Sport nastąpiła zmiana koloru zegarów, z pomarańczowego podświetlenia na biało-czerwone. Na ekranie zamontowanym na stałe widniał napis sport. Gdyby dłużej pobawić się ustawieniami, to można stworzyć swój własny tryb Sport, o nazwie Individual Sport. Zmienić pod siebie ustawienia zawieszenia, prowadzenia. Ja chciałam przekonać się jak ten samochód pracuje w już ustawionym fabrycznie trybie Sport. Czy skrzynia będzie zamulona i nie będzie potrafiła dobrać biegu albo czy przez swoją wagę będzie miało problem z rozpędzeniem. Nie zawiodłam się. Gdy zapaliło się zielone światło auto wystrzeliło jak z procy do przodu. Według danych od producenta rozpędza się w 5,5 sekundy do setki. Kierownica i cały układ kierowniczy reagował niemal natychmiast na delikatny ruch. W zakrętach opony trzymały się znakomicie. Jakby były posmarowane klejem i nie chciały się oderwać od asfaltu. Na pewno jest to bardzo bezpieczne, ale warto pamiętać, że wszędzie są granice
i nawet tutaj z taką przyczepnością można w prosty sposób stracić panowanie.

Idealny?
Jestem pewna, że BMW serię 7 konstruowali ludzie, którzy lubią szybką jazdę i znają wymagania kierowców o takich zapędach. Mając do wyboru sportowy układ hamulcowy M z 400 konnym silnikiem czy zwykły układ hamulcowy wybrałabym sportowy. Oczywiście wiąże się to z odpowiednią dopłatą, ale bezpieczeństwo powinno być najważniejsze, a rozpędzone prawie dwu tonowe auto mogłoby mieć problem ze skutecznym wyhamowaniem ze zwykłym układem. Jak dla mnie pod każdym względem seria 7 to prawdziwe BMW. Pełen luksus jakiego oczekuje się w limuzynach, ale także sportowy pazur, który pokazuje się już nawet w trybie Comfort. https://youtu.be/LRXyt6vjuaI

Gangstwrskie auto i super materiał ?